2965757

księga gości


2011
styczeń
2010
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
2008
sierpień
lipiec
2007
sierpień
lipiec
czerwiec
luty
2006
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń


NAJUKOCHAŃSZE
Mój synuś Zakręcony :-)
Moja Córeczka początek kariery :-)

NAJWAŻNIEJSZE
kuriozum
jest potworem
haniuta
ręce opadają
wyjątkowa
intrygująca
szynszylomania (nieco odmieniona)
szczęśliwa żonka
Bardzo ciepło

Często odwiedzam w sieci
też po zakupy
sprzedaj, kup

Blogowe wędrówki
diabolique
gogenzola
kawa z cynamonem
pizdeusz
pogaduchy
pasażer
Nienarodzone
Psychiatryczny
po 40-tce
dziennikarski
sekrety wyszeptane
skradzione
anielska
kiszczak
szaleje
zimna
szczerze
pierwsza żona
Ciekawe
nowe życie


zranione-marzenia



Jabłka

Lubię zakupy w warzywniaku. Lubię to, że jak podchodzę sprzedawca pyta "jabłka te same co zwykle?" Lubię to, że on wie co lubię. To takie wygodne - ograniczanie ilości wypowiadanych słów.

 

Problem tylko w tym, że ON wie jaką odmiane lubię. JA nie :) W związku z tym, nawet jak nie mam po drodze, po jabłka jadę do niego.

W sumie, jak się zastanowić, to prościej byłoby zapytać po prostu co to za odmiana. Ale to takie wygodne, że on wie...


2011-01-27 09:56:54 skomentuj (1)
Pierwsza miłość
Młody zakochał się. 
Ok, może to zauroczenie jedynie (?), ale wzięło go dość mocno.
Wzdycha do koleżanki z klasy. Basia jest śliczną dziewczyną z długimi czarnymi włosami. 
Tomasz mówi o niej z błyszczącymi oczami. Niestety, to miłość nieszczęśliwa. Basia jest wyższa i w tym synu mój kochany widzi problem oraz przeszkodę nie do przejścia.
To takie ładne, szczere uczucie, a biedak cierpi.   
Cóż radzić młodemu złamanemu sercu?

2011-01-16 15:08:23 skomentuj (0)
2011
Witam Nowy.
Z poczuciem ściskania dłoni BARDZO niepewnemu, niestabilnemu i nieznanemu.
Mimo wszystko witam z nadzieja, że to co nadchodzi będzie dużo lepsze od minionego.
Szukałam cały wieczór dobrych momentów 2010. Pochowały się po kątach, poukrywały. Mało tego było.
Końcówka - mega straszna. Taka wielka kumulacja, której nie chciałam.
Nie wiem co przyniesie nadchodzący czas. Pewnie tylko tyle na ile zapracuję, na ile zasłuże.
Postanowień żadnych nie robię. I tak nigdy nie dotrzymuję.
Gromadzę marzenia i plany.

I wierzę, że "ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy"



2011-01-01 20:43:16 skomentuj (0)
Nastała jesień

głównie w mojej głowie nastała. Jest szaro, ponuro i mrocznie. Nastrój pt. "nic już się nie zmieni, niczego nie zmienię, nie mam szans na lepsze." Takie chore zamknięcie się na nowe, lepsze ewentualności. Zamknęłam na klucz furtkę do jutra, w którym ktoś mnie kocha, szanuje, w którym dzielę swoje miłe i złe chwile na pół. Póki co nie otworzę tych drzwi. Boję się. A przede wszytskim nie wierzę w lepsze. Dlaczego akurat mnie miałoby spotkać? Czy zasłużyłam? 

Czuję się brzydka, nieatrakcyjna, nieciekawa, pozbawiona myśli wartych podzielenia się. 

Smęcę jak potłuczona. Sama siebie za to besztam. Jednak za silnie uwierzyłam w moje nic-nie-jestem-warta. Nie wiem jak to zmienić.


2010-11-06 16:33:20 skomentuj (2)
Niedzielnie

ale prawie już poniedziałkowo.

W końcu powinnam ruszyć choć jeden z tych kilku segregatorów, które to wzięłam sobie na chorowanie w domu.

Zasadniczo czuję się już dobrze. Teraz pozostaje tylko czekac na wyniki...


***


A poza tym? Młody był na urodzinach w sobotę. U koleżanki! :) To pierwsze takie wyjście urodzinowe w gronie kooedukacyjnym. Jak zobaczyłam go idącego z bukiecikiem róż... Trochę mi się oczy spociły. Była tam jedna jego ulubiona koleżanka. I wiem już, że na listopadowe urodziny Młodego, Basia również została zaplanowana ;)


***

I jeszcze jedno: byli mężowie bywają mocno wkurwiający.


2010-10-10 20:29:32 skomentuj (1)
Życie PO....

środzie jednak istnieje :)

Pomijając szczegóły bezduszności naszej służby zdrowia i kompletną bezmyślność organizacji - wszystko jest ok.

Troszeczkę mnie jeszcze pobolewa i szczypie, ale to drobiazgi.

M. był ze mną. Od rana do popołudnia. Było dużo lżej.

***

Moja ukochana A. porwana przez małżonka :) Jadą gdzieś na północ. Intrygujące. Miłe. Cieszę się, że zmienia się na lepsze.


2010-10-08 22:04:31 skomentuj (0)
poniedziałek
Wszystko po staremu. A czego oczekuję? Że świat nagle się zmieni i padnie mi do stóp? ;) Jakaś taka naiwna wiara, że dla kogoś stanę się przez chwilę bardziej ważna niż cokolwiek innego. Brat jak zawsze - blisko i moja ukochana A. Reakcja rodziny - conajmniej zaskakująca. Cóż, z pewnością to moja wina. Na pewno coś źle powiedziałam. Dzieci nic nie wiedzą. Nie ma sensu denerwować. Jak wrócą ze szkoły ja już będę PO i będę w domu (tak sądzę).
W szpitalu chcą, żeby ktoś na mnie czekał. Kto? M. powiedział, że będzie. Mówi, że się martwi, ale nie czuję go przy mnie. Wychodzi z założenia, że póki nic na pewno - nie ma co się denerwować. Pewnie ma rację. Potrzebuję wsparcia.
 
Jak zwykle jestem sama. Dramatyzuję? Może.  
2010-10-04 10:22:57 skomentuj (0)









Chętnie czytam:

Andrzej Pilipiuk
Iris Murdoch

Z dawnych lat:

Halina Poświatowska