| zranione-marzeniablog - archiwum: poniedziałek |
|
strona główna |
poniedziałekWszystko po staremu. A czego oczekuję? Że świat nagle się zmieni i padnie mi do stóp? ;) Jakaś taka naiwna wiara, że dla kogoś stanę się przez chwilę bardziej ważna niż cokolwiek innego. Brat jak zawsze - blisko i moja ukochana A. Reakcja rodziny - conajmniej zaskakująca. Cóż, z pewnością to moja wina. Na pewno coś źle powiedziałam. Dzieci nic nie wiedzą. Nie ma sensu denerwować. Jak wrócą ze szkoły ja już będę PO i będę w domu (tak sądzę). W szpitalu chcą, żeby ktoś na mnie czekał. Kto? M. powiedział, że będzie. Mówi, że się martwi, ale nie czuję go przy mnie. Wychodzi z założenia, że póki nic na pewno - nie ma co się denerwować. Pewnie ma rację. Potrzebuję wsparcia. Jak zwykle jestem sama. Dramatyzuję? Może. 2010-10-04 10:22:57 skomentuj (0) |